
Brego
01.02.2000 – 11.02.2018
Brego pojawił się w naszym domu zimą w 2000 roku. Był małą, puchatą kulką z ogromnymi oczami, które patrzyły na nas z ufnością, jakby wiedział, że właśnie znalazł swój dom. Od początku był wyjątkowy – spokojny, czuły, mądry. Towarzyszył nam w każdej ważnej chwili: kiedy urodziła się nasza córka, kiedy przeprowadziliśmy się do nowego domu, kiedy życie bywało trudne i kiedy śmialiśmy się do łez.
Brego kochał wodę – każda kałuża była dla niego jeziorem, a każde jezioro – rajem. Miał swoje ulubione miejsce pod stołem, gdzie kładł się, gdy coś przeskrobał, i ulubioną piłkę, którą znosił każdemu gościowi – bo przecież każdy przyszedł do niego, nie do nas.
Ale Brego to nie tylko wspomnienia zabaw i spacerów. To przede wszystkim przyjaciel. Gdy ktoś był smutny – siadał obok. Gdy ktoś się śmiał – merdał ogonem. Miał w sobie coś, czego nie da się opisać – spokój, obecność, miłość bezwarunkową.
Odszedł cicho, jakby nie chciał sprawiać kłopotu. Zasnął w swoim ulubionym miejscu pod oknem. Dziś jego miska jest pusta, ale serce pełne. Zostawił po sobie coś, czego nikt nie odbierze – miłość.






